Archiwum autora: Michał Zebzda

Święto Przemienienia Pańskiego

Święto Przemienienia Pańskiego zwane także epifanią lub teofanią czy transfiguracją obchodzimy w Kościele 6 sierpnia. Tego dnia Liturgia wspomina opisane w ewangeliach wydarzenie, przez które Jezus objawił swoje bóstwo.

Czytany w liturgii ewangeliczny opis Przemienienia Pańskiego pełen jest znaczeń symbolicznych: góra, światło i obłok są w Biblii charakterystyczne dla objawień Boga. “Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i brata jego Jana i zaprowadził ich na górę wysoką, osobno. Tam przemienił się wobec nich” (Mt 17,1). Twarz Jezusa zajaśniała jak słońce, szata była biała jak światło, ukazali się też Mojżesz i Eliasz a z obłoku dobiegł głos Boga.

Są oni świadkami, którzy potwierdzają widzenie Apostołów i wskazują, że całe objawienie prowadzi do Jezusa. Dodatkowym i niepodważalnym uwierzytelnieniem jest głos Ojca, który mówi: “To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17,5).

Przemienienie Jezusa miało umocnić wiarę Apostołów oraz przygotować ich na przeżycie męki i śmierci Jezusa. Przemienienie ukazuje też, że do chwały objawionej przez Jezusa dochodzi się przez cierpienie i śmierć.

Tak jak każda teofania (czyli objawienie bóstwa) Przemienienie Pańskie budzi fascynację i zachwyt ale zarazem lęk, dlatego św. Piotr powiedział najpierw: “dobrze, że tu jesteśmy” a w chwilę później uczniowie “upadli na twarz i bardzo się zlękli”. W religioznawstwie mówi się, że Bóg jest “mysterium fascinosum et tremendum”, czyli tajemnicą fascynującą i przerażającą.

W chrześcijaństwie wschodnim święto Przemienienia obchodzone było już w V wieku. Do dziś zajmuje ono w liturgicznym kalendarzu chrześcijańskiego Wschodu jedno z najważniejszych miejsc. Przemienienie jest też bardzo częstym motywem ikonografii wschodniej.

Na Zachodzie pierwsze wzmianki o tym święcie pochodzą z VII i VIII wieku. Bardziej upowszechniło się ono w okresie wypraw krzyżowych, kiedy bardzo popularne były pielgrzymki do Ziemi Świętej, w tym także na Górę Tabor, uznawaną za górę przemienienia.

W 1457 r. papież Kalikst III, jako wyraz wdzięczności za zwycięstwo nad Turkami odniesione 6 sierpnia 1456 r. pod Belgradem, wprowadził je do liturgii całego Kościoła katolickiego. W 1964 r. Górę Tabor odwiedził papież Paweł VI, który jako pielgrzym przemierzał Ziemię Świętą.


Św. Jan Maria Vianney – patron kapłanów

Urodził się 8 maja 1786 r. we Francji, w miejscowości Dardilly, niedaleko Lionu. Był jednym z siedmiorga dzieci Mateusza i Marii Vianney, prostych rolników, posiadających dwunastohektarowe gospodarstwo. Jan już od wczesnych lat ukochał modlitwę. Przykładem i zachętą byli dla niego rodzice, którzy codziennie wieczorem wraz ze swoimi dziećmi modlili się wspólnie. Po latach powiedział: „W domu rodzinnym byłem bardzo szczęśliwy mogąc paść owce i osiołka. Miałem wtedy czas na modlitwę, rozmyślania i zajmowanie się własną duszą. Podczas przerw w pracy udawałem, że odpoczywam lub śpię jak inni, tymczasem gorąco modliłem się do Boga. Jakież to były piękne czasy i jakiż ja byłem szczęśliwy”.
Należy pamiętać, iż lata młodości Jana Vianneya, to okres bardzo trudny w historii Francji. W tym czasie bowiem szalała rewolucja, która w dużej mierze przyczyniła się do pogłębienia kryzysu między duchowieństwem a państwem. Walka z Kościołem sprawiła, że wielu księży odeszło od tradycji, składając przysięgę na Konstytucję Cywilną Kleru. Wzrost laicyzacji i głęboko posunięte antagonizmy to tylko główne problemy ówczesnej francuskiej rzeczywistości. Mimo tak trudnych warunków nie zaprzestano sprawowania sakramentów i katechizacji dzieci. Przygotowania do Pierwszej Komunii trwały 2 lata. Spotkania odbywały się w prywatnych domach, zawsze nocą i jedynie przy świecy. Jan przyjął Pierwszą Komunię w szopie zamienionej na prowizoryczną kaplicę, do której wejście dla ostrożności zasłonięto furą siana. Miał on wówczas 13 lat.
Od czasu wybuchu Rewolucji w Dardilly nie było nauczyciela. Z pomocą zarządu gminnego otwarto szkołę, w której uczyły się nie tylko dzieci, ale i starsza młodzież, a wśród niej Jan Maria. Przez dwie zimy uczył się czytać, pisać i poprawnie mówić w ojczystym języku. Stał się bliską osobą miejscowego proboszcza i stopniowo dojrzewało w nim pragnienie zostania księdzem. Ojciec początkowo zdecydowanie sprzeciwiał się, bowiem gospodarstwo potrzebowało silnych rąk do pracy, a poza tym brakowało pieniędzy na opłacenie studiów i utrzymanie młodzieńca. Jednak pod wpływem nalegań syna, ojciec ustąpił.

Czytaj dalej

Apel Zespołu KEP ds. Apostolstwa Trzeźwości i Osób Uzależnionych na sierpień 2020

Tegoroczny sierpień pragniemy przeżyć w duchu wdzięczności Bogu za setną rocznicę Bitwy Warszawskiej, zwanej Cudem nad Wisłą, dzięki której Polska zachowała niepodległość, a jednocześnie uratowała Europę przed bolszewicką bezbożną ideologią. Pamięć o zwycięzcach z 1920 roku to nasz patriotyczny obowiązek, a także powód do dumy i do gorliwej walki zwadami narodowymi i z tym wszystkim, co osłabia Polskę.

Trzeźwość jest warunkiem rozwoju osoby, rodziny, Narodu i Kościoła. Problemy alkoholowe dotykają większość Polaków. Z bólem stwierdzamy, że w przestrzeni publicznej lekceważony jest problem nietrzeźwości. Chore są zwyczaje narodowe i rodzinne, które kultywują powszechne używanie alkoholu jako wyraz dobrego świętowania i udanej zabawy. Chore jest prawo, które umożliwia promowanie pijackiego stylu życia. „Przezwyciężenie klęski pijaństwa i alkoholizmu musi zaczynać się w rodzinie, ale całe społeczeństwo, cały Naród, Kościół i państwo muszą współdziałać i to ze wszystkich sił” – często przypominał jeden z największych apostołów trzeźwości, sługa Boży kard. Stefan Wyszyński.

Spożywanie alkoholu osłabia znacząco kondycję zdrowotną Narodu. Związane jest z ponad dwustu chorobami, w tym także nowotworowymi. Nadmierne spożywanie alkoholu skraca życie średnio o 16-20 lat. W ciągu roku, przez legalnie sprzedawany alkohol, umiera kilkanaście tysięcy Polaków. Wielu naszych rodaków znajduje się na skraju życiowej przepaści. Nie wolno nam milczeć, gdy bliźni, nadużywając alkoholu, dręczą siebie i bliskich, grzeszą i narażają się na wieczne potępienie.

Apostolstwo Trzeźwości i Osób Uzależnionych w tym roku w sposób szczególny zwraca uwagę na sytuację tych polskich dzieci, które drastycznie cierpią z powodu pijaństwa i nałogów rodziców, a także same są coraz bardziej narażone na uzależnienia. Naszym działaniom przyświeca hasło: „Szczęśliwe dzieci w trzeźwych rodzinach”.

Czytaj dalej

I Komunia św. 2020

W niedzielę 28 czerwca br. trzynaścioro dzieci z naszej parafii przyjęło po raz pierwszy do swoich serc Jezusa pod postacią Chleba. Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z uroczystości Pierwszej Komunii Świętej.

Aby przejść do Galerii,

KLIKNIJ TUTAJ

 

Odpust Porcjunkuli

2 sierpnia w kościołach i klasztorach franciszkańskich obchodzone jest patronalne święto Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli. W Kalendarzu Liturgicznym czytamy, iż tego dnia w kościołach parafialnych można uzyskać odpust zupełny Porcjunkuli. Za zgodą biskupa diecezjalnego odpust ten może być przeniesiony na niedzielę, która poprzedza 2 sierpnia lub po nim następuje.

Święto Matki Bożej Anielskiej z Porcjunkuli ma związek z kościołem Matki Bożej Anielskiej pod Asyżem.  Była to pierwotnie kapliczka ufundowana w VI w. (2 km na południe od Asyżu) przez pielgrzymów wracających z Ziemi Świętej. Za czasów św. Franciszka kapliczka ta miała już nazwę Matki Bożej Anielskiej. Była ona wówczas w stanie ruiny, dlatego też św. Franciszek w zimie 1207/1208 r. odbudował ją i tam zamieszkał. Wkrótce przyłączyli się do niego towarzysze. Nie jest wykluczone, że on sam nadał jej nazwę Matki Bożej Anielskiej, bo jak głosi legenda, słyszano często nad kapliczką głosy anielskie. W tym czasie kapliczka wraz z przyległą posesją stanowiła jeszcze własność benedyktynów z pobliskiej góry Subasio, jednak wkrótce (1211 r.) odstąpili ją św. Franciszkowi i jego współbraciom, którzy wybudowali sobie tam ubogie szałasy – domy. W kilka lat później, dokładnie 2 sierpnia 1216 r., miało miejsce uroczyste poświęcenie kapliczki-kościółka.

W tym też czasie funkcjonowała w stosunku do ww. kościółka druga nazwa – Porcjunkula, być może również wprowadzona przez św. Franciszka. Oznacza ona tyle, co kawałeczek, drobna część. Prawdopodobnie nawiązywała ona do bardzo małych rozmiarów kościółka i przyległego terenu. Tak więc Porcjunkula stała się macierzystym domem zakonu św. Franciszka.

Dwieście lat później – w roku 1415 św. Bernardyn ze Sieny osadził tu swoich synów duchowych – obserwantów, którzy wystawili tu spory klasztor wraz z okazałym kościołem. W latach 1569-1678 wybudowano świątynię, w środku której znajduje się w stanie surowym zachowany pierwotny kościółek-kapliczka Porcjunkula. Przy końcu bocznej nazwy jest cela, w której mieszkał i dokonał życia św. Franciszek. 11 kwietnia 1909 r. papież Pius X podniósł kościół Matki Bożej Anielskiej w Asyżu do godności Bazyliki.

Sam odpust Porcjunkuli łączy się z legendą: Pewnej nocy latem 1216 r. św. Franciszek usłyszał w swojej celi głos: „Franciszku, do kaplicy!” . Kiedy tam się udał, ujrzał Pana Jezusa siedzącego nad ołtarzem, a obok z prawej strony Najświętszą Maryję Pannę w otoczeniu aniołów. Usłyszał głos: „Franciszku, w zamian za gorliwość, z jaką ty i bracia twoi, staracie się o zbawienie dusz, w nagrodę proś mnie dla nich i dla czci mego imienia o łaskę, jaką zechcesz. Dam ci ją, gdyż dałem cię światu, abyś był światłością narodów i podporą mojego Kościoła” . Franciszek upadł na twarz i rzekł: „Trzykroć Święty Boże! Ponieważ znalazłem łaskę w Twoich oczach, ja który jestem tylko proch i popiół, i najnędzniejszy z grzeszników, błagam Cię z uszanowaniem, na jakie tylko zdobyć się mogę, abyś raczył dać Twoim wiernym tę wielką łaskę, aby wszyscy, po spowiedzi odbytej ze skruchą i po nawiedzeniu tej kaplicy, mogli otrzymać odpust zupełny i przebaczenie wszystkich grzechów”. Następnie św. Franciszek zwrócił się do Najświętszej Maryi Panny: „Proszę błogosławionej Dziewicy, Matki Twojej, Orędowniczki rodzaju ludzkiego, aby poparła sprawę moją przed Tobą”. Maryja poparła modlitwę Franciszka. Wtedy Chrystus Pan powiedział: „Franciszku, to, o co prosisz, jest wielkie. Ale otrzymasz jeszcze większe łaski. Daję ci odpust, o który usilnie błagasz, pod warunkiem jednak, że będzie on zatwierdzony przez mego Namiestnika, któremu dałem moc związywania i rozwiązywania tu na ziemi”. Następnego dnia św. Franciszek udał się do Perugii, gdzie przebywał papież Honoriusz III, który faktycznie udzielił odpustu zupełnego na dzień przypadający w rocznicę poświęcenia kapliczki Porcjunkuli, tj. 2 sierpnia. Początkowo więc odpust zupełny można było uzyskać jedynie w kościele Matki Bożej Anielskiej w Asyżu i to jedynie 2 sierpnia.

Od XIV w. papieże zaczęli podobny odpust na ten dzień przyznawać poszczególnym kościołom franciszkańskim. Dostępować go mieli wszyscy ci wierni, którzy tego dnia nawiedzą któryś z kościołów franciszkańskich. W 1847 r. Papież Pius IX poszedł jeszcze dalej i przywilej odpustu rozszerzył na wszystkie kościoły parafialne i inne, przy których jest III Zakon św. Franciszka. W 1910 r. papież Pius X udzielił na ten dzień tego odpustu wszystkim kościołom, jeśli tylko biskup uzna to za stosowne. W rok później św. Pius X przywilej ten rozszerzył na wszystkie kościoły.

By uzyskać wspomniany odpust, należy jednak spełnić następujące warunki, a więc:

  • pobożnie nawiedzić kościół,
  • odmówić w nim Modlitwę Pańską oraz Wyznanie Wiary,
  • przystąpić do spowiedzi świętej,
  • przyjąć Komunię świętą,
  • pomodlić się według intencji polecanych przez Ojca Świętego,
  • wykluczyć przywiązanie do jakiegokolwiek grzechu.

Warto więc tego dnia skorzystać ze „skarbca Bożego Miłosierdzia” i uzyskać za przyczyną Matki Bożej Anielskiej i św. Franciszka odpust zupełny, czyli darowanie kary doczesnej za popełnione grzechy.

 

 

Szkaplerz – dar Maryi z Góry Karmel

16 lipca Kościół obchodzi wspomnienie Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, czyli Matki Bożej Szkaplerznej. Karmelici świętowali ten dzień już od XIV w. W całym Kościele czynimy to od wieku XVIII. Świętym najgłębiej związany z kultem szkaplerznym jest Szymon Stock.

Św. Szymon od roku 1245 pełnił funkcję przeora generalnego zakonu karmelitów. W tamtym czasie zakon ten – zwłaszcza w Europie, w której niedawno rozpoczął funkcjonowanie – miał licznych wrogów. Pozbawiony wsparcia Szymon, który od dzieciństwa żywił szczególne nabożeństwo do Maryi, modlił się do Matki Bożej, prosząc by sprzyjała doświadczonemu przez los zakonowi i błagając o zesłanie znaku, który świadczyłby o przymierzu łączącym zakon z Maryją.

 

Święty Szymon Stock i maryjne objawienie

16 lipca 1251 roku, gdy Szymon trwał na modlitwie, ukazała mu się Matka Boża w towarzystwie świty niebiańskiej. Maryja, trzymając w ręku habit karmelitański, powiedziała do Szymona:

Weź, Najukochańszy Synu, ten szkaplerz twego Zakonu, jako wyróżniający znak i symbol przywilejów, który otrzymałam dla ciebie i dla wszystkich synów Karmelu. Jest to znak zbawienia, ratunek pośród niebezpieczeństw, przymierze pokoju i wszechwieczna ochrona. Kto w nim umrze, nie zazna ognia piekielnego. Oto znak zbawienia, ratunek w niebezpieczeństwach, przymierze pokoju i wiecznego zobowiązania.

Niezwykły dar szkaplerza był natychmiast rozpowszechniany wszędzie tam, gdzie zlokalizowane były domy karmelitów. Dzięki cudom, które za sprawą szkaplerza dokonywały się w wielu miejscach, przeciwnicy zakonu zamilkli i zakon został ocalony. W kolejnych wiekach wydał on wielu świętych, by wymienić tylko św. Teresę z Avili, św. Jana od Krzyża czy św. Edytę Stein.

Należy wyjaśnić, że nim szkaplerz stał się za sprawą objawienia znakiem przymierza z Maryją, był zwykłym odzieniem, które mnisi zakładali na habit dla ochrony w czasie pracy. Szatę zakładało się przez głowę w ten sposób, iż z jednej strony opadała na piersi, a z drugiej na plecy, tworząc wygodny fartuch gospodarczy. Później przez szkaplerz rozumiano szatę nakładaną na habit.

Góra Karmel

Objawienie Maryi św. Szymonowi miało miejsce w klasztorze Ayelsford w Anglii, ale pierwszą siedzibą zakonu karmelitańskiego była kotlina Wadi’ain es-Siah, położona w pobliżu góry Karmel, od której zakon wziął swoją nazwę. Dlatego też Maryję wręczającą szkaplerz karmelitański nazwano Matką Bożą z Góry Karmel. Jest to niezwykła góra, u której stóp rozciąga się bezkresny lazur Morza Śródziemnego. Z jej szczytu widać też rozległe równiny i wzniesienia, na których rozgrywały się sceny opisywane przez Biblię. Na samej górze Karmel miało miejsce jedno wielkie wydarzenie znane z kart Starego Testamentu. To właśnie tutaj prorok Eliasz rozprawił się ze wszystkimi prorokami Baala, gdy w czasie trwającej w Izraelu suszy, na górze Karmel zgromadził się cały lud.

Wtedy Eliasz przemówił do ludu: «Tylko ja sam ocalałem jako prorok Pański, proroków zaś Baala jest czterystu pięćdziesięciu. Wobec tego niech nam dadzą dwa młode cielce. Oni niech wybiorą sobie jednego cielca i porąbią go oraz niech go umieszczą na drwach, ale ognia niech nie podkładają! Ja zaś oprawię drugiego cielca oraz umieszczę na drwach i też ognia nie podłożę. Potem wy będziecie wzywać imienia waszego boga, a następnie ja będę wzywać imienia Pana, aby okazało się, że ten Bóg, który odpowie ogniem, jest [naprawdę] Bogiem» (1 Krl 18, 22-24).

Przez wiele godzin prorocy Baala prosili swojego bożka o znak, który jednak nie nadszedł. Gdy przyszła kolej na Eliasza, modlił się on do Boga:

«O Panie, Boże Abrahama, Izaaka oraz Izraela! Niech dziś będzie wiadomo, że Ty jesteś Bogiem w Izraelu, a ja Twój sługa na Twój rozkaz to wszystko uczyniłem. Wysłuchaj mnie, o Panie! Wysłuchaj, aby ten lud zrozumiał, że Ty, o Panie, jesteś Bogiem i Ty nawróciłeś ich serce». A wówczas spadł ogień od Pana z nieba i strawił żertwę i drwa oraz kamienie i muł, jako też pochłonął wodę z rowu. Cały lud to ujrzał i upadł na twarz, a potem rzekł: «Naprawdę Jahwe jest Bogiem! Naprawdę Pan jest Bogiem!» (1 Krl 18, 36b-39).

Niezwykły znak wiąże dwa wspomniane objawienia. Kiedy prorok oczekiwał na znak od Boga, który miałby potwierdzić, że susza dobiegnie końca, jego sługa ujrzał niewielką chmurę, małą jak dłoń człowieka (por. 1 Krl 18, 44). Karmelici uznali, iż obłok ten był symbolem Maryi, która przyniosła ludziom życie – Syna Bożego.

Szkaplerz

Z samym szkaplerzem związane jest jeszcze jedno ważne objawienie. 3 marca 1322 r. Maryja ukazała się papieżowi Janowi XXII i przedstawiła mu drugą wielką obietnicę dla tych, którzy będą nosić szkaplerz:

Ja, Wasza Matka, zejdę w cudowny sposób do czyśćca w następną sobotę po waszej śmierci, obmyję was z win i zabiorę was na świętą górę wiecznego żywota.

Aby skorzystać z przywileju sobotniego należy nosić szkaplerz i zachowywać czystość stosownie do stanu oraz odmawiać codziennie modlitwę wybraną w czasie nabożeństwa nałożenia szkaplerza, na przykład: „Pod Twoją obronę” czy „Witaj Królowo”.

Znaczenie szkaplerza oraz przywilej sobotni zostały uznane w późniejszych dokumentach papieskich – papieże wydali w sumie około 40 dokumentów dotyczących szkaplerza. Z czasem obietnice szkaplerzne zostały rozciągnięte także poza rodzinę karmelitańską. Matka Boża ukazywała się w szkaplerzu na zakończenie swoich objawień w Lourdes oraz w Fatimie. Szkaplerz nosiło wielu polskich królów oraz liczni święci, m.in. św. Jan Bosko, św. Wincenty a Paulo, św. Maksymilian Kolbe czy bł. Jan Paweł II, który przyjął szkaplerz już wieku lat 10. W naszym kraju znajduje się obecnie blisko sto kościołów poświęconych Matce Bożej Szkaplerznej. Najbardziej znany – w podkrakowskiej Czernej.

Szkaplerz w obecnej postaci to dwa płatki tkaniny połączone tasiemkami. Oba płatki mają swoją symbolikę. Noszony na piersiach i przedstawiający wizerunek Matki Bożej Szkaplerznej przypomina o tym, że nasze serca powinny zwracać się na pierwszym miejscu ku Bogu i bliźnim, nie przywiązując się zbytnio do dóbr doczesnych. Część noszona na plecach wskazuje, iż znosząc z pokorą wszelkie życiowe trudności, poddajemy się woli Bożej.

Dziś szkaplerz może nosić każdy, a jego nałożenie stanowi wyraz osobistego poświęcenia się Matce Chrystusa i wiary w Jej opiekę. Noszenie szkaplerza zobowiązuje do autentycznego życia chrześcijańskiego.

MIVA Polska

W najbliższą niedzielę (19 lipca) z racji przypadającego wspomnienia św. Krzysztofa po każdej Mszy św. odbędzie się w naszej parafii błogosławieństwo kierowców i pojazdów mechanicznych. Przy tej okazji będzie można złożyć ofiarę na wsparcie organizacji MIVA Polska. Czym jest ta organizacja i czym się zajmuje?

MIVA – Mission Vehicle Association
(niem. Missions-Vekehrs-Arbeitsgemeintschaft) znaczy
Stowarzyszenie/Organizacja na rzecz misyjnych środków transportu.

Motto MIVA brzmi: Obviam Christo czyli Niesiemy Chrystusa

  • na ziemi
  • na wodzie
  • w powietrzu

Celem działania MIVA Polska jest pomoc misjonarzom w zdobywaniu i zakupie środków transportu oraz ujednolicenie różnych działań w tym zakresie na terenie kraju. Zajmuje się również promocją dzieła misyjnego pracy polskich misjonarzy, a także wspiera działania na rzecz poprawy bezpieczeństwa na drogach propagując model kierowcy – chrześcijanina (patrz 10 Przykazań dla Kierowców MIVA Polska). Prowadzi współpracę z licznymi instytucjami i organizacjami w realizacji swoich zadań.

MIVA Polska powstała w 2000 roku – w roku Wielkiego Jubileuszu i działa jako agenda Komisji Episkopatu Polski ds. Misji.

Misjonarze polscy pracujący w ponad 90 krajach świata (przeważnie Trzeciego Świata) potrzebują naszej pomocy w zakupie różnych środków transportu: samochodów (terenowych), motocykli, rowerów, łodzi, silników do łodzi, traktorów a nawet zwierząt pociągowych. Odpowiednie, sprawne i bezpieczne środki transportu są bardzo ważne w pracy misjonarzy, bo pomagają w:

  • docieraniu do odległych kościołów i kaplic i prowadzeniu  regularnej pracy duszpasterskiej w wielu oddalonych od  siebie i trudno dostępnych miejscach;
  • transporcie chorych i potrzebujących pomocy; 
  • niesieniu pomocy charytatywnej i medycznej; 
  • budowach kaplic, kościołów,  przedszkoli i szkół; 
  • ratowaniu ludzi w czasie klęsk żywiołowych czy wojny.

Pomoc misjonarzom w zdobywaniu i zakupie misyjnych środków transportu MIVA Polska organizuje co roku poprzez Akcję św. Krzysztof.

Cuda Eucharystyczne

Relikwiarz z Lanciano

Pierwszy udokumentowany cud eucharystyczny dokonał się we włoskim Lanciano około 700 r. Choć minęło już 1300 lat, do dziś w monstrancji w kościele oglądać można fragment tkanek mięśnia sercowego oraz grudki zakrzepłej ludzkiej krwi. To namacalny znak tego, co wydarzyło się w klasztorze pod wezwaniem św. Longina, rzymskiego setnika, który włócznią przebił bok Pana Jezusa. Jeden z przebywających tam oo. bazylianów nie do końca wierzył w przeistoczenie w czasie Eucharystii. Pewnego dnia, kiedy skończył wypowiadać słowa konsekracji, Hostia w jego rękach zamieniła się we fragment ludzkiego ciała, a wino w kielichu w ludzką krew.

Kroniki przekazują, że kilka dni po cudzie bazylianie zobaczyli, jak cudowne Ciało Eucharystyczne zaczyna się kurczyć. Przygotowali więc kawałek szlachetnego sukna, do którego przybili je 12 gwoździkami. Dzięki temu zachowało pierwotny kształt. Próbki pobrane do badania w latach siedemdziesiątych XX wieku wskazały, że tkanki pochodzą z mięśnia sercowego. Poddano badaniom również krew, która w kielichu zakrzepła w pięć nieregularnych bryłek. Ma ona cechy serologiczne rzadkie w Europie, a częste w Izraelu i w Palestynie, identyczne jak w próbkach pobranych z Całunu Turyńskiego.

Czytaj dalej